![]() |
| źródło: https://i.ytimg.com/vi/7s9-p0WW2BY/maxresdefault.jpg |
Chwilowo znów zamilkłem, ale żyję i mam się względnie dobrze. Jako że jednak zwrócono mi uwagę, że dawno się tutaj nic nie działo, to postanowiłem skrobnąć parę słów o kolejnym filmie, który miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć. Okazja o tyle dobra, że rzadko jest aż taka szansa, żeby jakiś film bez pardonu zmieszać z błotem ;)
Na wstępie przyznam szczerze, że nie jestem fanem tekstu źródłowego jakim są wręcz taśmowo wypuszczane kolejne odsłony serii o odwiecznej walce dobrych Asasynów i złych Templariuszy. Coś tam pograłem, uniwersum mniej więcej znam, pomysł mi się podoba, ale na dłuższą mętę żadna z części mnie (jeszcze) nie wciągnęła. Co nie znaczy, że nie planuję dać im jeszcze szansy, choć gdyby miał mnie do tego zmotywować omawiany filmowy koszmarek, to pewnie nie tknąłbym serii Ubi nawet kijem.
Jeśli śledzicie popkulturowe newsy z podobnym zaangażowaniem jak ja, to pewnie słyszeliście już, że krytycy w Stanach nie pozostawili na filmowym Kredzie Asasyna suchej nitki. W swojej ogromnej naiwności stwierdziłem jednak, że nie może być aż tak źle. O w jakimż byłem błędzie! Zastanawiam się od czego zacząć. Zdawać się bowiem może, że mamy do czynienia wręcz z samograjem - popularna marka, dobra obsada, spory budżet, co tu mogło się nie udać? Odpowiedź na to fundamentalne pytanie można zawrzeć w jednym słowie: WSZYSTKO.
Fabularnie seria od Ubisoftu nigdy nie prezentowała sobą jakiegoś nie wiadomo jak wysokiego poziomu, w gruncie rzeczy historia była tu głównie pretekstowa, żeby wprowadzić gracza w świat, gdzie może sobie swobodnie biegać po jakimś mieście, skakać po dachach, zabijać wyznaczone ofiary etc. Względne poczucie swobody jest zresztą do dziś znakiem rozpoznawczym tej serii, ot takie turystyczne sandboksy chciałoby się powiedzieć. Co było największym rozczarowaniem wśród graczy gdy pojawiła się pierwsza część serii? Pomijam tu kwestię powtarzalności i nudy wyzierającej z rozgrywki w każdej kolejnej godzinie, nie to bowiem mam na myśli. Największym rozczarowaniem, co pamiętam z licznych recenzji, był cały wątek dziejący się w czasach teraźniejszych, wszyscy chcieli jak najszybciej wracać do przeszłości i kosić wszystko i wszystkich badassowym Asasynem. Co więc zrobili twórcy filmu? 80% akcji dzieje się w czasach teraźniejszych! Poważnie, myślałem, że to niemożliwe by tak podstawowy aspekt skopać, ale im udało się to na piątkę z plusem! Żeby jeszcze ten wątek teraźniejszy był interesujący, ale znów - nie. Jest nudny, pełen ekspozycji i zagrany tak jakby każdy z aktorów w myślach liczył już dolary, które dostanie za występ w tej farsie. Inna kwestia, że nie bardzo jest tu co grać bo dialogi pisał chyba jakiś krewny George'a Lucasa - są fatalne!
To może chociaż wątek historyczny jest spoko? Nope,,, Tzn jasne, jest lepszy niż ten współczesny, ale jest go za mało, dostajemy jakieś randomowe postaci, o których się niemal nic nie dowiadujemy, plus wszystko pociągnięto jakimś kiepskim filtrem obrazu, tak że czułem się momentami jakbym oglądał kiepską kamerówkę a nie film w kinie (warto dodać do tego wszechobecną mgłę, jak w starych grach komputerowych, gdzie służyła do maskowania niedoróbek, tutaj chyba miała zasłaniać słabe CGI). Plus za to, że bohaterowie w scenach historycznych faktycznie cały czas mówią po hiszpańsku, jako że to Andaluzja w roku 1492. Tylko co z tego, skoro nawet jak już widzimy fajną sekwencję akcji w czasach Inkwizycji, to autorzy co chwilę wrzucają nam przebitki Fassbendera odstawiającego dokładnie tę samą akcję w Animusie? Filmie, dlaczego mi to robisz? Nie chcę wątku współczesnego, chcę czasy Hiszpańskiej Inkwizycji!
Im dłużej myślę o tym filmie tym przypominam sobie więcej rzeczy, które mnie w nim wkurzały. Najbardziej jednak w tym wszystkim boli fakt, że znów zaprzepaszczono okazję na dobrą egranizację. Który to już raz? I to mając gotowy materiał źródłowy i naprawdę dobrą obsadę! Jeśli zastanawiacie się nad seansem to nie róbcie tego. Gdyby nie fakt, że poszedłem w ramach abonamentu w wiadomym kinie, to szczerze żałowałbym pieniędzy wydanych na bilet.
Ocena: 3/10 (bo inkwizycyjna Hiszpania miała potencjał i gdyby pociągnąć ten wątek na cały film to może coś by z tego było)
