czwartek, 31 marca 2016

Quo Vadis Horror?

źródło: http://halloweenlove.com/when-icons-assemble-halloween-love-chats-to-horror-art-hero-chris-labrenz/


Witajcie po przeokrutnie długiej przerwie! Jak widzicie postanowiłem wziąć się do roboty i wprowadzić sporo zmian w formie bloga. Po pierwsze zdecydowałem się na zmianę nazwy, bo poprzednia była jakaś taka... bo ja wiem, chyba mało oryginalna;) Po drugie lekki redesign dotknął stronę wizualną. Podejrzewam, że nie jest to jeszcze forma ostateczna, ale z pewnością wygląda to lepiej niż poprzednio. No i pojawiło się w końcu logo;)

Dziś postanowiłem zająć się tematem, który jest mi bardzo bliski, jak wiedzą ci, którzy mnie znają. Mowa oczywiście o horrorze, w tym przypadku jest to horror filmowy. Ostatnio postanowiłem ponadrabiać trochę głośnych pozycji z tego gatunku z ostatnich lat i zacząłem zastanawiać się w jakim kierunku to wszystko zmierza. Spójrzmy bowiem jakie ostatnimi czasy są najpopularniejsze trendy w horrorze:

1) Found footage - szczerze mówiąc nigdy szczególnie nie jarały mnie filmy imitujące produkcje dokumentalne. Jasne, pierwszy Blair Witch był spoko, REC również zrobił na mnie wrażenie, ale zasadniczo zauważam ostatnio przesyt w tym temacie. Spoglądam na fabułę jakiegoś filmu, stwierdzam "o, to może być ciekawe", włączam, po czym odbijam się jak od ściany myśląc "o nie, znowu found footage..." Apel do producentów: zaniechajcie tego procederu, bo konwencja już ledwo dycha!

2) Opętania/demony/duchy - Tak, Egzorcysta był świetny, tak, Obecność mi się podobała, ale znów odnoszę wrażenie, że ostatnio co drugi horror dotyczy tego tematu. Czasem łączy się to dodatkowo z konwencją z punktu pierwszego. Za dużo tego.

3) Hołdy dla oldskulowych horrorów - I tu już robi się ciekawiej, bo jestem wielkim fanem wszelkich meta historii. Ostatnio zachwyciło mnie Final Girls z ubiegłego roku, bo w fantastyczny sposób bawiło się konwencją slashera z lat 80. Tylko znów, pomimo dużej wartości rozrywkowej, odnoszę wrażenie braku pomysłów i oryginalności. Slasherem bawił się wcześniej nie kto inny jak Wes Craven tworząc pierwszy Krzyk i po nim ciężko powiedzieć w tym temacie coś nowego. Pomysł powtórzony kilka razy przestaje być świeży.

I teraz pojawia się pytanie gdzie podziały się te fantastyczne filmy, te świeże produkcje, które sprawiały, że wsiąkaliśmy w wykreowany w nich świat i zawieszaliśmy niewiarę? Niemal wszystko jest kopią kopii.Odnoszę wrażenie, że twórcom albo skończyły się pomysły, albo też starają się zarobić na widzach najprostszymi metodami (zgodnie z dewizą inżyniera Mamonia). I zdarzają się perełki, jak najbardziej, ale coraz ciężej je wyłowić. Mam jednak cichą nadzieję, że filmowy horror nie powiedział jeszcze swojego ostatniego słowa. I że doczekamy się kolejnych świeżych, dobrych produkcji, które pokażą, że jest się jeszcze czego bać. Czego sobie i Wam życzę.

A tytułem podsumowania postanowiłem sporządzić taką małą listę wartych uwagi filmów i reżyserów, tak gdybyście szukali jakiegoś dobrego horroru na wieczorny seans;) Nie jest ona bynajmniej zhierarchizowana, więc mogę śmiało polecić każdą z wymienionych produkcji.

1. Suspiria (1977) reż. Dario Argento


Prawdopodobnie jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy horror jaki widziałem. Niesamowita  atmosfera, przepiękna warstwa wizualna i genialna muzyka autorstwa zespołu Goblin. Jeśli lubicie filmy, które w kapitalny sposób budują klimat to to zdecydowanie produkcja dla Was.

2. The Beyond (1980) reż. Lucio Fulci



Kolejny włoski horror na liście, albowiem trzeba przyznać, że Włosi byli mistrzami w budowaniu bardzo surrealistycznych, wyrwanych wręcz z sennych koszmarów, historii. Przy seansie trzeba odrzucić logiczne myślenie i skupić się na doznaniach, No i to zakończenie!

3. Hellraiser części 1-6, różni reżyserzy


Rzadko zdarza się, żeby seria była tak bardzo równa jeśli chodzi o poziom. Hellraiser jest chlubnym przykładem takiej właśnie sytuacji. Film często balansuje na granicy dobrego smaku w kwestii gore, ale jest to nieodłącznym elementem klimatu całości. No i dostajemy tutaj jedną z najbardziej ikonicznych postaci w historii horroru, czyli Pinhead, kapitalnie odegranego przez Douga Bradleya.

4. Evil Dead -cała seria, łącznie z remake'iem i serialem, reż. Sam Raimi (w większości przypadków;) )


To ciekawy przypadek, bo każda kolejna część jest odmienna klimatem. Jedynka to horror pełną gębą, dwójka to komediohorror, trójka to kino nowej przygody, z elementami fantasy (horroru tu najmniej). Remake powraca do klimatów znanych z pierwszej odsłony, stawiając jednak na jeszcze bardziej hardkorowe gore, natomiast serial to znów komediohorror znany z części drugiej. Szczerze? Warto zobaczyć wszystko, najlepiej w kolejności powstawania;)

5. Babadook (2014) reż. Jennifer Kent



Na koniec produkcja świeża, pokazująca, że nawet dziś powstają świetne produkcje. Niezależny australijski film, sfinansowany częściowo przez Kickstartera to jeden z najlepszych horrorów psychologicznych jakie widziałem. Kameralny, świetnie zagrany i rewelacyjnie budujący klimat. Nie znajdziecie tu gore, nie znajdziecie szaleńczej akcji, ale powolne, bardzo wycyzelowane budowanie napięcia. Polecam absolutnie!

Jak wspominałem lista jest krótka, tak jedynie na zachętę. Uprzedzam też, że spora część z wymienionych filmów zawiera sceny dość drastyczne, aczkolwiek w każdym przypadku jest to w pełni uzasadnione, nie jest to gore dla samego gore;) Gdybyście chcieli, żebym stworzył kiedyś dłuższą, bardziej rozbudowaną listę to dawajcie znać w komentarzach.